Piekarnia Kuźmiuk w latach 70-tych XX w. Ulica Furmańska, Lublin

Ciepła woń płynie z piekarń, a cisza z zamkniętych bram – napisał w 1934 w „Poemacie o mieście Lublinie” Józef Czechowicz. Tamtych przedwojennych piekarni już nie ma, żadna nie przetrwała wojny. Najstarszą w Lublinie, działająca nieprzerwanie od Bożego Narodzenia 1944 r. jest Piekarnia Kuźmiuk. Już 77 lat, niezmiennie w tym samym miejscu na ul. Furmańskiej. I tak jak w poemacie Czechowicza w ciszy nocy, na Furmańskiej czuć woń kolejnych rzutów pieczywa wyjmowanych z pieca.

Kolejne pokolenia rodziny dbają o tradycyjne, niezmienne receptury, o pieczywo bez substancji polepszających, konserwujących, gotowych mieszanek.
Tu pielęgnuje się zaczątek, nazywany inaczej żurkiem, utrzymywany w procesie fermentacji nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. Z niego powstaje zakwas żytni. Proces ten nie uwzględnia żadnych przerw, wakacji, weekendów i żadnych, choćby najważniejszych wydarzeń w życiu rodziny. Bowiem zaczątek niezmiennie wymaga troski. A bywa markotny, wrażliwy na pogodę i wiele innych czynników. Żurek u Kuźmiuka wytwarzany jest metodą starą jak świat, w tradycyjnych dzieżach, bez użycia urządzeń mechanicznych. I tak pozostanie.

Tradycje piekarskie rodziny są długie. Sięgają przełomu lat 20 i 30-tych ubiegłego wieku. Włodzimierz Kuźmiuk uczył się wówczas rzemiosła pracując w piekarni w Brześciu Litewskim. Kiedy założył rodzinę rozpoczął prowadzenie własnej piekarni. Znalazł swoje miejsce na ziemi w Czeremsze na Podlasiu. Niestety już w pierwszych dniach wojny piekarnia została doszczętnie zniszczona w wyniku bombardowania. Kolejne ważne miejsce to Piaski k/Lublina. Tam Włodzimierz Kuźmiuk prowadził wydzierżawioną piekarnię. To miejsce doskonale zapamiętali synowie Włodzimierza, starszy Anatol i młodszy Sergiusz w przyszłości mistrzowie piekarstwa. A że był to okres okupacji, w tym likwidacji getta w Piaskach, wspomnienia są dramatyczne i pozostały w pamięci ówczesnych kilkulatków na całe życie.

Mistrz Piekarstwa, Sergiusz Kuźmiuk, który piekarnię prowadził ponad 50 lat.

fot. Kuba Wójtowicz, 2010
Zdjęcie pochodzi z wydawnictwa „Ściana wschodnia – Rzemieślnicy z Lublina”.

fot. Kuba Wójtowicz, 2010
Zdjęcie pochodzi z wydawnictwa „Ściana wschodnia – Rzemieślnicy z Lublina”.

Od grudnia 1944 roku piekarnia związana jest z Lublinem i z ulicą Furmańską. Przez krótki czas znana pod nazwą Piekarnia Kresowa. Pieczywo wypieczone na Boże Narodzenie 1944, pierwsze święta po wyzwoleniu miasta, nie było udane. Pieczone w niedogrzanym piecu było niewyrośnięte i bure ale zapakowane przez lubelskie przekupki w koszyki powędrowało do klientów i sprzedało się „na pniu”. I tak się zaczęło…